Dziś
koncert. Jest dopiero 17, ale trzeba (chodzi o chłopców z 1D) być tam wcześniej
(próba itp.), czyli o 14.
Gdy wstałam
i zeszłam na dół znowu zastałam do przy laptopie, śpiewał tamtą piosenkę.
- Co to za
piosenka? – spytałam i usiadłam obok niego.
- Nic
takiego – odpowiedział – ćwiczę piosenkę na dzisiejszy koncert.
- A
zaśpiewasz mi ją teraz?
- Nie.
- Dlaczego?
- To ma być
niespodzianka.
- Chociaż
tytuł.
- Nie.
- Cokolwiek.
- Nic.
Będziesz miała niespodziankę.
- Aw –
odeszłam „obrażona”.
Gdy się
ogarnęłam była 11.
- Ubierz się
na koncert i zabierz wszystko, co chcesz, bo o 12 pojedziemy do McDonalda coś
zjeść i potem od razu na koncert.
Ubrałam
rurki (znowu), bluzkę i koturny w pastelowych kolorach.
W czasie
jazdy zadzwonił do mnie Josh, zupełnie o nim zapomniałam.
- No co
jest? – usłyszałam.
- A co ma
być?
- Byłem u
ciebie w domu, twoja matka powiedziała, że się wyprowadziłaś i nawet nie wie
dokąd.
- Masz plany
na wieczór?
- Nie.
- Pamiętasz
mój ulubiony zespół One Direction?
- Ta…
- Mieszkam z
Liamem.
- No, tak,
jest moim chłopakiem.
- Co ?!
- Ja też nie
mogę w to uwierzyć. W każdym razie jak chcesz możesz przyjechać, a jak nie dziś
to możesz przyjechać jutro.
- To ja się
zastanowię i dam ci znać.
- Ok. To pa
pa!
- Pa!
koment = następny rozdział
hmmm... zastanawiam się co będzie dalej ;)
OdpowiedzUsuńPiszkaj kolejny rozdział ok ? ;D , a tymczesem ja wejdę na twojego drugiego bloga ;P
P.A.M
z ciekawością czekam na dalszy rozwój akcji ; ]
OdpowiedzUsuńtsaa ".."
OdpowiedzUsuń