Rano obudził mnie pocałunek.
- Wstawaj
słońce. Już 7. – obok mnie leżał Liaś.
- Już? Oh… -
podniosłam się z łóżka – daj mi chwilę to się ogarnę. – poszłam do toalety.
Umyłam się,
ubrałam i zeszłam na dół. W kuchni siedział Li i pałaszował kanapki.
- To co,
jedziemy? – spytał.
- Jasne. –
odpowiedziałam chwytając kanapkę na drogę.
W
samochodzie puszczaliśmy piosenki i śpiewaliśmy wniebogłosy. Była też jedna
Polska piosenka. W jednej chwili wszystkie przeżycia z Polski powróciły.
Beztroskie
dzieciństwo, zabawy z przyjaciółmi. Moja mama, która kiedyś mnie kochała.
Wszystko zmieniło się, gdy przeprowadziliśmy się tu, do Anglii, wtedy mama
zmieniła swoje nastawienie do mnie, ale nie chcę, aby moje szczęście zakłóciły
takie wspomnienia.
Podjechaliśmy
pod dom mojej matki. Li wyjął z bagażnika dwie walizki i weszliśmy do domu.
Moja matka na szczęście jeszcze spała.
Weszłam z
chłopakiem do mojego pokoju.
Ja pakowałam
ciuchy, a on inne rzeczy typu ksiąki, figurki, płyty itp.
Potem musiał
przynieść jeszcze dwie walizki, bo w te wszystko się nie zmieściło.
Skończyliśmy
o 11. Napisałam do mamy kartkę:
„ Hej.
Tak jak
wczoraj mówiłam nie mieszkam już u ciebie. Nie próbuj mnie szukać, bo i tak nie
wrócę.
Może, gdy
będę gotowa na rozmowę skontaktuję się z tobą.
Mimo
wszystko chyba i tak cię kocham.
Sel
”
Zostawiłam
ja na biurku, a potem razem z chłopakiem pojechaliśmy do naszego domu. Gdy
weszliśmy do środka Li zapytał:
- Pomóc ci
przy rozpakowywaniu, czy sama ułożysz rzeczy tak jak chcesz?
- Zrobię to
sama.
- Ok., to ja
pojadę do marketu po zakupy. Tylko pamiętaj, że na 17 jedziemy do Harrego,
gdzie będzie reszta chłopaków i dziewczyny.
- W co ja
się ubiorę?
- Ładnemu we
wszystkim ładnie. To ja lecę.
- Chyba
mówisz o sobie. Pa.
- Pa pa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz