- No to idź
do nich! Ja już podjęłam decyzję!
- O nie! Tak
nie będziesz ze mną rozmawiać! – krzyczał i uderzył mnie pięścią w policzek.
Nie spodziewałam się tego, nigdy wcześniej w moim towarzystwie nie był
agresywny. Chciałam odejść, ale nie zdążyłam. Zadał mi następny cios, tym razem
w oko. Był wściekły. Chciał znowu mnie uderzyć, ale ktoś go odciągnął i zadał
mocny cios w twarz. Zachwiał się, chciał mu oddać, ale nie zdążył, bo chłopak
chwycił mnie za rękę, uśmiechnął się i pobiegliśmy.
Chłopak był
dość wysoki. Miał krótkie włosy, przepiękny uśmiech i siłę.
Gdy byliśmy
w bezpiecznej odległości od mojego eks usiedliśmy na ławce. Chłopak obejrzał
moją twarz.
- Chcesz
jechać do szpitala? Dobrze by było, gdyby zobaczyłby to lekarz.
- Nie. Nic
mi nie jest. Przyłożę lód i zejdzie. Dzięki za pomoc.
- Nie ma
sprawy. A tak w ogóle mam na imię Liam. – znowu pięknie się uśmiechnął i podał
mi rękę.
- Selena,
ale mów ni Sel. Czekaj… ja cię kojarzę.
– kojarzyłam skądś twarz tego chłopaka, no przecież… wcześniej byłam w takim
szoku, że nie skojarzyłam. Ty jesteś Liam Payne! Ten z One Direction.
- Tak, ale
nie krzycz, bo nie chcę, żeby jakieś fanki tu przyleciały, żeby mnie zobaczyć.
- Tak, sorki.
- Nic się
nie stało. Chodź, pojedziemy do mnie i przyłożysz sobie lód. – powiedział Li i
pobiegliśmy do jego samochodu. Zastanawiałam się jak to możliwe, że ja, zwykła
dziewczyna przez przypadek spotkałam Liama, którego kochają tysiące (jak nie
miliony) fanek na całym świecie. A teraz jeszcze jadę z nim do jego domu. Co za
piękny sen. Nigdy nie chcę się obudzić.
W drodze Li
zapytał:
- Co to był
za chłopak?
- Ale który?
- No ten co
ci przyłożył.
- Aaa… Teraz
to już mój eks Jack.
- Jeśli
wiesz, że jest agresywny, to nie powinnaś iść sama na spotkanie z nim.
- Jeszcze
nigdy nie widziałam go tak zdenerwowanego.
- Ok. Tylko
teraz nie spotykaj się z nim sam na sam… Już jesteśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz