Zrobiłam
kanapki, zjadłam je i poszłam się rozpakowywać. Wypakowałam tylko
najpotrzebniejsze rzeczy. Miałam nadzieję, że nie będę musiała tu długo być, a
jeśli nie to poszukam sobie własnego mieszkania.
Po
rozpakowaniu tego co chciałam włączyłam płytę One Direction. Chciałam słyszeć
głos mojego ukochanego, bo byłam świadoma, że mogę go już więcej nie usłyszeć,
ani nie zobaczyć na żywo.
Po kilku
godzinach Zayn wrócił. Wszedł do mojego pokoju.
-
Dowiedziałeś się czegoś?- spytałam.
- Na razie
mało konkretów. Dziennikarz, który napisał artykuł dopiero jutro będzie w
pracy.
Pojechałem
do niego do domu, ale nikt nie otworzył.
Jutro znowu
pojadę do redakcji i tam wypytam go kto mu dał te zdjęcia.
- dziękuję.
- Za co?
- Za to, że
chodzisz i próbujesz wykryć prawdę. Ja nigdy nie odważyłabym się pójść do
redakcji i walczyć o swoje. Tobie ta plotka nie zaszkodziła, a jednak idziesz i
domagasz się wyjaśnień.
- Jeśli Liam
tak bardzo wziął to do siebie to może mnie znienawidzić i zespół może się
rozpaść.
- Oby nie.
- Dlatego są
dwa powody, żeby walczyć o prawdę. Wy i zespół.
Telefon
Zayna zadzwonił. Chłopak spojrzał na wyświetlacz.
- O nie,
manager.
Wyjaśnił mu
wszystko.
Potem Zayn
zamówił jedzenie. Ja siedziałam ciągle w swoim pokoju słuchając 1D, wspominając
szczęśliwe chwile z Li oraz próbując zastanowić się kto chciał popsuć moje
szczęście.
Te zdjęcia pewnie przesłała któraś z dziewczyn One Direction ( nie licząc Liama ) :P
OdpowiedzUsuńDawaj więcej konkretów *;p
OdpowiedzUsuń