poniedziałek, 3 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 16

Łapcie już dziś następną część, bo jutro mnie nie będzie.



- Oh… No nie wiem. Pięknie śpiewający szatyn. – wypaliłam, a pani w recepcji wzięła mnie chyba za nienormalną.
- Proszę pani, żaden nie śpiewał.
- to niech mi pani powie, gdzie każdego z nich wzięli, a ja znajdę właściwego.
- Jeden jest w sali 241, a drugi 248. Drugie piętro.
- Dziękuję.
Udałam się w stronę windy.
- Sel, zaczekaj! – był to Zayn. Wsiedliśmy razem do windy i pojechaliśmy na drugie piętro.
Postanowiłam najpierw wejść do Sali 241.
Otworzyłam drzwi i ujrzałam Liama, nadal był nieprzytomny Stał nad nad nim lekarz.
- I co panie doktorze?
- Dobrze. Ma tylko zranioną rękę. Brak obrażeń wewnętrznych.
- To dlaczego jest nieprzytomny?
- W karetce odzyskał przytomność, ale przed chwilą kończyliśmy szyć rękę, więc jest pod narkozą.
- Kiedy się wybudzi?
- Powinien już za chwilę.
I Li otworzył oczy.
- Wiesz gdzie jesteś? – spytał lekarz.
- Tak, w szpitalu. – odpowiedział.
- A dlaczego tu trafiłeś?
- Jakiś chłopak mnie pobił.
- A boli cię coś?
- Nie.
- Jest wszystko ok. Jakby się coś działo proszę mnie wołać.
- Dobrze.
Lekarz wyszedł, Zayn też.
- Hej Li, jak się czujesz?
- Bywało lepiej, ale jest ok.
- Przepraszam cię za Josha, nie wiedziałam, że może zrobić coś takiego.
- Nie przepraszaj, to nie twoja wina. A byłaś z nim kiedyś?
- Nie, nigdy.
- Może z nim porozmawiasz i wytłumaczysz mu wszystko.
- Chyba będę musiała. – wstałam – Za chwilę wrócę.
I udałam się do Sali 248, gdzie leżał Josh.

2 komentarze: