- Oh… No nie
wiem. Pięknie śpiewający szatyn. – wypaliłam, a pani w recepcji wzięła mnie
chyba za nienormalną.
- Proszę
pani, żaden nie śpiewał.
- to niech
mi pani powie, gdzie każdego z nich wzięli, a ja znajdę właściwego.
- Jeden jest
w sali 241, a drugi 248. Drugie piętro.
- Dziękuję.
Udałam się w
stronę windy.
- Sel,
zaczekaj! – był to Zayn. Wsiedliśmy razem do windy i pojechaliśmy na drugie
piętro.
Postanowiłam
najpierw wejść do Sali 241.
Otworzyłam
drzwi i ujrzałam Liama, nadal był nieprzytomny Stał nad nad nim lekarz.
- I co panie
doktorze?
- Dobrze. Ma
tylko zranioną rękę. Brak obrażeń wewnętrznych.
- To
dlaczego jest nieprzytomny?
- W karetce
odzyskał przytomność, ale przed chwilą kończyliśmy szyć rękę, więc jest pod
narkozą.
- Kiedy się
wybudzi?
- Powinien
już za chwilę.
I Li
otworzył oczy.
- Wiesz
gdzie jesteś? – spytał lekarz.
- Tak, w
szpitalu. – odpowiedział.
- A dlaczego
tu trafiłeś?
- Jakiś
chłopak mnie pobił.
- A boli cię
coś?
- Nie.
- Jest
wszystko ok. Jakby się coś działo proszę mnie wołać.
- Dobrze.
Lekarz
wyszedł, Zayn też.
- Hej Li,
jak się czujesz?
- Bywało
lepiej, ale jest ok.
-
Przepraszam cię za Josha, nie wiedziałam, że może zrobić coś takiego.
- Nie
przepraszaj, to nie twoja wina. A byłaś z nim kiedyś?
- Nie,
nigdy.
- Może z nim
porozmawiasz i wytłumaczysz mu wszystko.
- Chyba będę
musiała. – wstałam – Za chwilę wrócę.
I udałam się
do Sali 248, gdzie leżał Josh.
No Titantiska to jak ???
OdpowiedzUsuńKiedy będzie kolejny rozdziałek ?
;P
Za chwileczkę ;)
Usuń