niedziela, 2 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 15



Po chwili usłyszeliśmy dziwny dźwięk, zaniepokoiło to nas, więc wszyscy pobiegliśmy zobaczył co się stało, a tam zobaczyliśmy leżącego Liama, a nad nim bijącego go Josha, który krzyczał:
- Nie możesz być z Sel. Ona jest tylko moja!
Zayn odciągnął Josha na bok i uderzył go tak, żeby przynajmniej przez chwilę nie mógł wstać z ziemi. Niall zadzwonił po karetki, a ja podbiegłam do Liama:
- Wszystko ok?
-  Nie wiem. Kim jest ten chłopak?
- To Josh, jeszcze do dzisiaj był moim przyjacielem, ale teraz to już nie wiem.
Po moim policzku spłynęła łza. Myślałam, że Josh to osoba, której mogę bezgranicznie zaufać, że gdy wszyscy się ode mnie odwrócą to on będzie przy mnie. A tu co? Okazuje się, że on się we mnie zakochał i jest gotów zabić mojego chłopaka nie wiadomo dlaczego? Przecież nawet jeśli byłby on ostatnim facetem na ziemi i tak bym się z nim tylko przyjaźniła.
Dopiero teraz zauważyłam, że z lewej ręki Li sączy się krew.
- Li, ty jesteś ranny.
- To nic takiego. – powiedział i zamknął oczy.
- Hej, Li, co ci jest?! Halo!
Na szczęście w tym momencie przyjechały karetki. Najpierw wzięli Liasia, bo był w gorszym stanie. Pytałam się lekarza, dlaczego stracił przytomność, ale nie wiedział. Spytałam jeszcze tylko do jakiego szpitala go wiozą.
- Chcesz do niego jechać? – spytał Malik.
- No jasne, co to za pytanie.
- Wskakuj.
Wsiadłam do samochodu Malika i odjechaliśmy. Całą drogę strasznie się denerwowałam, Malik też.
Gdy byliśmy przed szpitalem wybiegłam z samochodu i poleciałam do recepcji, a kierowca pojechał zaparkować.
- Dobry wieczór – powiedziałam.
- Dobry wieczór. W czym mogę służyć?
- Przed chwilą przywieźli tu mojego chłopaka.
- Z pobicia?
- Tak. Chciałabym się dowiedzieć co z nim.
- A który to?
- ???
- Przyjechało dwóch.
- Aaa… ten nieprzytomny.
- Obaj byli nieprzytomni.
- Oh… No nie wiem. Pięknie śpiewający szatyn. – wypaliłam, a pani w recepcji wzięła mnie chyba za nienormalną.
 

1 komentarz:

  1. Ja bym wolała szczęśliwe .. ;)
    Ale piszkaj , jakie sama wymyśliłaś ;*

    OdpowiedzUsuń