środa, 19 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 23



Wyszliśmy przed dom. Li przyniósł dwie deskorolki, dwa kaski i zestaw ochraniaczy z garażu.
- Jak masz się nauczyć to musisz być dobrze zabezpieczona. – powiedział zakładając mi kask, ochraniacze na kolana i łokcie.
- No to rozpoczynamy. Najpierw wejdź na deskę trzymając mnie. O tak. Teraz będę cię trzymał i powoli pójdę. – robiłam wszystko co mówił i nie buło to takie trudne. – Musisz oswoić się z tym jak deska jedzie. No dobra. Możesz już zejść. Teraz będziesz robić to co ja – powiedział zakładając kask. – Postaw prawą nogę na desce. Nie na tyle deski, ale też nie na środku. O właśnie, bardzo dobrze. Teraz lekko odepchnij się lewą nogą i połóż ją na desce, mniej więcej w tej samej odległości od środka co prawa. – zrobiłam to o co mnie prosił, ale odepchnęłam się chyba trochę za mocno, bo w pewnym momencie upadłam. Na szczęście na trawę.
- Wszystko dobrze, słońce?
- Tak, chyba tak.
- Mówiłem – lekko. Następnym razem słuchaj uważniej.
Podniosłam się i zaczęłam od nowa.
W pół godziny opanowałam start.
Potem uczyłam się jeździć odpychając się podczas jazdy nogą. Nie obyło się bez upadków, ale w końcu jakoś tam nauczyłam się jeździć.
Po dwóch godzinach wróciliśmy do domu.
- Bardzo dobrze ci poszło. – powiedział Liam.
- Dziękuję.
- a co powiesz na mały wypadzie na weekend nad morze. Nauczyłbym cię surfować. Mój wujek ma mały domek nad morzem. Jest tam bardzo mało ludzi. Nikt nam nie będzie przeszkadzał. Zgoda?
- Zgoda.
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Li poszedł otworzyć, a ja poszłam się przebrać, bo po upadkach moje ubrania były brudne.

Wiem, że ten rozdział nie jest zbyt eksytujący, ale nadrobię to w rozdziale 25 i następnych.

2 komentarze:

  1. no to czekam z niecierpliwością i trzymam cię za słowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, popieram anonimowego .. :P

    OdpowiedzUsuń