Gdy byłam
pod klubem, gdzie mamy treningi usłyszałam znajomy głos:
- Hejka. –
to był Zayn.
- No hej.
- Wiesz co,
uświadomiłem sobie, że wczoraj gdy trener spytał mnie czy mógłbym cię trenować
zachowałem się wobec ciebie źle. Wybaczysz mi?
- Tak.
Trening jak
trening. Męczący, ale fajny. Zmartwiło mnie tylko, że Zayn zachowywał się
zupełnie inaczej niż z szkole. Wydawał się taki… niedostępny.
Między
treningami mieliśmy pół godziny przerwy. W tym czasie sprzątaczki sprzątały
salę, a my siedzieliśmy na trybunach.
- I jak,
podoba ci się? – zapytał Zayn.
- Ale co?
- No
treningi.
- Aaa…
bardzo fajne.
- Coś cię
gnębi… Możesz powiedzieć.
- No bo… -
zaczęłam. – w szkole jesteś miły, uśmiechnięty, ale tu na treningu jesteś
strasznie poważny. Mam wrażenie, że gdy grasz jesteś zupełnie inną osobą.
- Gdy gram
nie mogę się rozpraszać. Muszę ciąglę się doskonalić. Bardzo zależy mi, aby
dostać się na dobrą uczelnię, gdzie będę mógł dalej trenować siatkówkę i stać
się zawodowcem. Nie mam innego pomysłu na życie.
- Od ilu lat
trenujesz?
- Od siedmiu.
- Ooo… to
strasznie dużo.
- No wiesz,
na początku nie były to takie treningi jak teraz. Najpierw przez dwa lata
godzinę tygodniowo, potem przez następne dwa lata dwa razy w tygodniu po
godzinie, następnie rok dwa razy w tygodniu po dwie godziny, a od dwóch lat
jestem w tej grupie… Ok., podłoga już jest 19.30, podłoga wyschła, więc możemy
zacząć ćwiczyć. Na początek zagrywka.
Podczas treningu
śmiechu było co nie miara, bo gdy Zayn pokazywał patrzyłam na niego jak idiotka
i mówiłam „Ja tak nie umiem”, al. Epod koniec treningu wszystko załapałam,
chociaż sama nie wiedziałam jak to zrobiłam.
Gdy
doczłapałam do domu rzuciłam się na łóżko, obudziłam się dopiero rano. Szybko
się ubrałam, umyłam i uczesałam. Śniadanie wzięłam do szkoły i jakimś cudem
zdążyłam na autobus. Wleciałam sprintem do szkoły.
Byłam równo
z dzwonkiem.
Gdy weszłam
do klasy i rozpakowałam się Zayn podał mi karteczkę:
„To jest
profesor Klous. Jest strasznie wyczulony na punkcie rozmów na lekcji, więc nie
możemy gadać :c.
Wyspałaś
się?”
„A jak
sądzisz?”
„No, chyba,
że nie”
„Zgadłeś ;)
A ty?”
„Ja się
wyspałem”
„Szczęściarz”
„Po prostu
jestem przyzwyczajony, ty też się przyzwyczaisz”
„Oby”
Dzień w
szkole jak zawsze.
Trening też.
Nic nowego. Trener pochwalił mnie za dobre zagrywki.
Zauważyłam,
że gdy trener mnie chwalił Zayn wyraźnie się uśmiechnął i przez całą grę nie
był aż tak poważny jak zawsze.
Po treningu
miałam trochę wolnego czasu, więc weszłam na komputer. Otworzyłam pocztę e-mail
i…
komentarz = next ;)
Wiesz gdy czytam kolejne rozdziały tego opowiadania , wyobrażam sobie jak by był to film .
OdpowiedzUsuń:)
Kiedy będzie kolejna część , bo nie mogę się doczekać .
OdpowiedzUsuńjeszcze dzisiaj lub jutro, nie wiem jak mi się uda ;)
Usuń