wtorek, 9 lipca 2013

ZAYN część 4



Gdy byłam pod klubem, gdzie mamy treningi usłyszałam znajomy głos:
- Hejka. – to był Zayn.
- No hej.
- Wiesz co, uświadomiłem sobie, że wczoraj gdy trener spytał mnie czy mógłbym cię trenować zachowałem się wobec ciebie źle. Wybaczysz mi?
- Tak.
Trening jak trening. Męczący, ale fajny. Zmartwiło mnie tylko, że Zayn zachowywał się zupełnie inaczej niż z szkole. Wydawał się taki… niedostępny.
Między treningami mieliśmy pół godziny przerwy. W tym czasie sprzątaczki sprzątały salę, a my siedzieliśmy na trybunach.
- I jak, podoba ci się? – zapytał Zayn.
- Ale co?
- No treningi.
- Aaa… bardzo fajne.
- Coś cię gnębi… Możesz powiedzieć.
- No bo… - zaczęłam. – w szkole jesteś miły, uśmiechnięty, ale tu na treningu jesteś strasznie poważny. Mam wrażenie, że gdy grasz jesteś zupełnie inną osobą.
- Gdy gram nie mogę się rozpraszać. Muszę ciąglę się doskonalić. Bardzo zależy mi, aby dostać się na dobrą uczelnię, gdzie będę mógł dalej trenować siatkówkę i stać się zawodowcem. Nie mam innego pomysłu na życie.
- Od ilu lat trenujesz?
- Od siedmiu.
- Ooo… to strasznie dużo.
- No wiesz, na początku nie były to takie treningi jak teraz. Najpierw przez dwa lata godzinę tygodniowo, potem przez następne dwa lata dwa razy w tygodniu po godzinie, następnie rok dwa razy w tygodniu po dwie godziny, a od dwóch lat jestem w tej grupie… Ok., podłoga już jest 19.30, podłoga wyschła, więc możemy zacząć ćwiczyć. Na początek zagrywka.
Podczas treningu śmiechu było co nie miara, bo gdy Zayn pokazywał patrzyłam na niego jak idiotka i mówiłam „Ja tak nie umiem”, al. Epod koniec treningu wszystko załapałam, chociaż sama nie wiedziałam jak to zrobiłam.
Gdy doczłapałam do domu rzuciłam się na łóżko, obudziłam się dopiero rano. Szybko się ubrałam, umyłam i uczesałam. Śniadanie wzięłam do szkoły i jakimś cudem zdążyłam na autobus. Wleciałam sprintem do szkoły.
Byłam równo z dzwonkiem.
Gdy weszłam do klasy i rozpakowałam się Zayn podał mi karteczkę:
„To jest profesor Klous. Jest strasznie wyczulony na punkcie rozmów na lekcji, więc nie możemy gadać :c.
Wyspałaś się?”
„A jak sądzisz?”
„No, chyba, że nie”
„Zgadłeś ;) A ty?”
„Ja się wyspałem”
„Szczęściarz”
„Po prostu jestem przyzwyczajony, ty też się przyzwyczaisz”
„Oby”
Dzień w szkole jak zawsze.
Trening też. Nic nowego. Trener pochwalił mnie za dobre zagrywki.
Zauważyłam, że gdy trener mnie chwalił Zayn wyraźnie się uśmiechnął i przez całą grę nie był aż tak poważny jak zawsze.
Po treningu miałam trochę wolnego czasu, więc weszłam na komputer. Otworzyłam pocztę e-mail i…

komentarz = next ;)

3 komentarze:

  1. Wiesz gdy czytam kolejne rozdziały tego opowiadania , wyobrażam sobie jak by był to film .
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy będzie kolejna część , bo nie mogę się doczekać .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze dzisiaj lub jutro, nie wiem jak mi się uda ;)

      Usuń